Intencje


Nowenna odprawiana jest w każdy piątek podczas Mszy św. o godz.19.00.

Cześć św. Stanisława

 Cios został zadany w głowę świętego Biskupa od tyłu. Czaszkę Męczennika z relikwiarza na Wawelu, poddano w XX wieku gruntownym badaniom specjalistów, stała się przez to koronnym świadkiem i dowodem, że nie było to jakieś wykonanie wyroku, jak zaczęli przypuszczać niektórzy „historycy i literaci”. Wyroki wykonywano w tym czasie w całkowicie inny sposób. Było to nagłe i umyślne morderstwo. Władca zemścił się na biskupie, który był zapewne zaskoczony tym okrutnym czynem, choć duchowo na pewno na niego przygotowany, jeżeli słysząc zbliżające się z tyłu butne kroki, nie uchylił się, ani przerwał sprawowania liturgii Mszy Świętej. 
  W odniesieniu do zapisu o porąbaniu ciała i jego cudownym zrośnięciu, trzeba powiedzieć, że należy ono do najstarszych opowiadań. Być może jest to legenda w najwłaściwszym znaczeniu, gdy słowo to wywodzi się od zdania „legendae, sunt”, czyli to, co się czyta. Legenda w tym wypadku miałaby sens najstarszego zapisu bez komentowania jego prawdziwości. Jest ten zapis zrośnięty z tradycją Stanisławowską i nabrał rangi ważnego symbolu w dziejach Polski. Długosz przypomina również terror propagandy królewskiej podjętej dla zniesławienia dobrej opinii, jaką Stanisław cieszył się w narodzie. 
  Martwe ciało, poprzebijane, poszarpane, pokaleczone, kazał król porozrzucać po różnych miejscach na pożarcie dzikim zwierzętom, sępom, krukom i innym drapieżnym ptakom. Nie wiedział szalony, że rąbiąc i porzucając ciało Świętego, tym samym rozcinał na części swoje polskie królestwo i rozrzuca je na pożarcie dla obcych narodów, które zbiegną przeciw niemu jak krwiożercze zwierzęta. Dla uniewinnienia zbrodni królewskiej, panowie i wspólnicy tego przestępstwa, nawymyślali wieje fałszywych czynów i kłamliwych ocen przeciw Świętemu. Gdy zaś nie było prawdziwej winy, usiłowali go oczernić zmyślonymi kłamstwami. Król Bolesław kazał je rozpowszechniać, starając się tak mową jak i czynem podkopać szacunek i sławę Stanisława, aby ją wykorzenić zupełnie. Za wszelką cenę chciał obalić dobre mniemanie o świętym biskupie - obrońcy prawdy i sprawiedliwości. Nie mógł znieść nazwy i czci Męczennika, jaką go lud darzył. Lecz wielkie oko Opatrzności Bożej nie spoczywa długo. Zakłamana głupota nie zdoła zetrzeć i zbezcześcić czynów i zasług Świętego. Światło zabłysło nad jego grobem, tym jaśniejsze, im staranniej pracowały ręce, umysły i języki ludzkie, aby zaćmić i zgasić. Gdy go już uważano za zniszczonego - on zabłysnął jak gwiazda poranna. W ten sposób dostąpił nagrody tym pewniejszej im boleśniejsze wycierpiał męczarnie za wiarę, prawdę i sprawiedliwość.

Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Programista PHP: Michał Grabowski Projekt: Michał Zabielski