Intencje


Nowenna odprawiana jest w każdy piątek podczas Mszy św. o godz.19.00.

Podziw i cześć

 Króla - Wygnańca, przyjął na Węgrzech Władysław, który dłużny był polskiemu władcy wcześniejsze wsparcie. Okryte mrokiem tajemnicy są te ostatnie lata zabójcy. Żebrak i oszalały włóczęga w lasach, czy wielki - milczący pokutnik w klasztorze benedyktynów w Osjaku? Szukający sposobu odwetu i zbrojnego powrotu do Polski, czy błagający o rozgrzeszenie pielgrzym do Rzymu. Umierający w rozpaczy, czy pojednany z Bogiem i rozgrzeszony w cudowny sposób przez samego św. Stanisława, który mu się objawił? Te pytania pozostaną zapewne bez odpowiedzi. Tylko wieść ludowa, tylko legendy uporczywe - straszne lub przedziwnie piękne mówią o jego końcu. Została w Osjaku i okolicach część domniemanego Króla - Pokutnika. Wraca również w literaturze i tradycji szlachetna chęć rozgrzeszenia go i oczyszczenia. Trwa także nieutulony żal, że tak się stało i westchnienie, że królestwa nie ma - jak to pisał Wyspiański, i zaduma, że mogliśmy być mocarstwem. Takie to myśli snują ludzie pochyleni nad sprawą męczeństwa na Skałce i królewskiej pokuty na Węgrzech. Ale nad nimi, nad tymi myślami, jak pisze Długosz dominuje prawda o Męczenniku Chwalebnym, który się w tych wypadkach zrodził. 
  W najstarszych przekazaniach tradycji, mówi się o światłach, które rozbłysły nad ciałem Męczennika rzuconym do stawu (w tym miejscu znajduje się obecnie sadzawka) na Skałce a później pochowanym obok kościoła. W tych opowiadaniach pojawiają się nierozłącznie orły czuwające nad całością porąbanego ciała. Te znaki niebieskie - jak się pisze Długosz - i cześć dla św. Stanisława, kazały wbrew niesprzyjającej opinii dworu, pochować uroczyście Męczennika. Uczyniono to najpierw na Skałce, a w dziesięć lat później przeniesiono ciało biskupa do katedry wawelskiej. Tak się rozpoczął długi, ugruntowany kanonizacją, kult św. Stanisława. 
  Jan Długosz, którego dzieło o Stanisławie Biskupie - Męczenniku, w tym opracowaniu bardzo skracamy i niekiedy tylko streszczamy, kończy Żywot św. Stanisława - Patrona Polaków, wezwaniem do czci i wdzięczności. Uczynił to ten jakże znamienity Historyk pół tysiąca lat temu, ale powody, dla których to uczynił nie znikły po dzień dzisiejszy: 
  My, którzy nie widzieliśmy owych dawnych czasów, w jakich Królestwo Polskie różnymi było trapione klęskami i wstrząsami, lecz z miłosierdzia Bożego natrafiliśmy na czasy daleko lepsze - uwielbiamy Pasterza naszego Najczcigodniejszego Stanisława. Jego to zwycięski zgon, lud wyznający prawdziwą wiarę, uwielbia z pokornym nabożeństwem. Jego nieporównaną stałość w cierpieniu za wiarę, za religię, za wolność - uradowana Polska podziwia, czci i wysławia.

Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Programista PHP: Michał Grabowski Projekt: Michał Zabielski